Routes in Polska / Dolnośląskie / Wrocław
Taka moja trasa z miejsca zamieszkania, przez Wielką Wyspę (najpierw trasą rowerową wzdłuż Odry, a potem przyjemną ulicą Dembowskiego. Powrót przez centrum może być mniej ciekawy, ale ja lubię uczestniczyć w ruchu ulicznym.
Trasa na uczelnie (15-20min) i powrót (25-30min)...
Trasa wiedzie wzdłuż wałów za ogrodem zoologinczym. Powrót przez jaz opatowicki, następnie śluzę (trzeba wjechać na groble, żeby ją dostrzec). Na koncu przejeżdzamy przez kładke zwierzyniecką.
Moja krótka trasa, którą robię kilka razy w tygodniu dla zachowania formy:)
Traska jest krótka ale obfita w widoki, wysiłek, spacerek ...dla każdego coś dobrego :)
Trasa prowadzaca do Brzeg Dolnego przez Uraz z wykorzystaniem mostu na widawie na ulicy Pegowskiej.
Powrot z Brzegu promem przez odre i potem Gloska, Pisarzowice, Maslice itd...
W okolicach Sobótki znajdują się kamieniołomy. Niektóre są zalane wodą i można się w nich kąpać. Są one celem tej wycieczki. Droga powrotna taka sama jak dojazd.
Trasa do codziennego pokonywania.Łatwa i przyjemna.Na dobry początek dnia,a także na relaks po pracy.
Dość trudna trasa,ale przyjemna.Poprowadzona tak,by ograniczyć poruszanie się po ruchliwych odcinkach.Częściowo poprowadzona tak,by ograniczyć do min. podjazdy.Na spokojnie w temp. 22km/h,do przejechania w ok.6h(bez przerwy na postoj).Po drodze mozna zahaczyc o zamek Cystersow w Lubiążu(zwiedzanie raczej nie wchodzi w gre,ale kilka fajnych zdjeć można wykonać).W trasę zabieramy węglowodany,a płyny można uzupełnić we wioskach(o rozsądnej porze-po 16 mogą być sklepy zamkniete,ale Malczyce,Lubiąż,Brzeg Dln.oferują zakupy nawet do 22).Postój i ewentualnie cos na gorącodopiero w Brzegu Dln. Max godzina startu,to rozsądnie byłoby o 10".Oczywiście uważamy na samochodowych idiotow!!!
Trasa Wrocław-Oława na ok. 3 godziny jazdy. Trasa jest prosta, ale przeznaczona dla osób, które nie mają oporów przed jeżdżeniem rowerem po ruchliwych drogach. Najlepiej wybrać się w sobotę lub niedzielę, bo wtedy jest mniej samochodów.
Wyjeżdżamy z Wrocławia ul. Bardzką, dalej kierujemy się cały czas prosto, skręcamy w prawo dopiero po przekroczeniu autostrady w wieś Stary Śleszów. Potem we wsi tej za kapliczką skręcamy w lewo i przed nami prosta droga do Oławy. Ten element trasy jest najbardziej malowniczy i najmniej tu samochodów. W Oławie nie powinno być problemów ze znalezieniem drogi, bez mapy poradziłem sobie nie będąc nigdy w tym mieście. Potem wielkiej filozofii nie ma, bo droga z Oławy na Księże jest prosta.
Trasa z południowych osiedli Wrocławia do Lasu Mokrzańskiego koło Wilkszyna.
Relativ gut ausgebaute Strecke, allerdings ist es zum Teil richtig lebensgefährlich auf Polens Straße zu fahren, da nimmt keiner Rücksicht
schöne Strecke zwischen zwei sehr schönen Städten Polens
zwischen Olawa und ca. 10km vor Nysa wenig Verkehr und gute Straße
Grodków bietet sich für eine Rast an. Dort gibt es ein schönes Rathaus.
Nysa ist eine schöne kleine Stadt, von der aus die Umgebung (Klodzko, Opole etc. auch mit öffentlichen Verkehrsmitteln erkundet werden kann). Die Hauptattraktion in Nysa ist die Kathedrale.
Fahrradtour nach Opole würde sich im Anschluss anbieten. Bin selbst die Strecke nicht gefahren, scheint jedoch vom Verkehr her gut fahrbar zu sein und Opole ist eine wunderbare Stadt.
Viel Spaß beim ausprobieren, Marku
Traska z Wrocka do Brzegu Dolnego i na zad z przeprawą promową.
Trasa rekreacyjna. Wiedzie głównie scieżkami rowerowymi.
Scieżki rowerowe - 97%
Jezdnie - 3%
Trasa powstała dla: www.s.reakcja.org / www.samotnosc.org
Trasa rekreacyjna. Głownie scieżki rowerowe, około 700m ulica.
Trasa powstała dla: www.s.reakcja.org / www.samotnosc.org
Trasa głownie scieżkami rowerowymi. Niewielka część trasy wiedzie ulicą.
Trasa powstała dla: www.s.reakcja.org / www.samotnosc.org
Trasa Samotnosc.org
Było AŻ 10 osób!! i było oczywiście bardzo fajnie (około 38km i czas ok. 3:30). Trasa wiodła przez Mokry Dwór (estakada widokowa ;-) ), Trestno (jazda w terenie - łąki, wały, błota - dla każdego coś smacznego), Blizanowice (dalsza jazda w terenie :-) ) , Siechnice (siechnickie jazy i mostki oraz elektrociepłownia), Świętą Katarzynę, Żerniki.
Taka moja trasa z miejsca zamieszkania, przez Wielką Wyspę (najpierw trasą rowerową wzdłuż Odry, a potem przyjemną ulicą Dembowskiego. Powrót przez centrum może być mniej ciekawy, ale ja lubię uczestniczyć w ruchu ulicznym.
Wrocław (Park Południowy) -> Wysoka -> Ślęza -> Karwiany -> Komorowice -> Szukalice -> Galowice -> Wilczków -> Pełczyce -> Kuklice -> Szczepanowice -> Budziszów -> Tyniec nad Ślężą -> Biskupice -> Wilczkowice -> Nasławice -> Sobótka
Trasa tak naprawdę ma ok 42 km, wiedzie głownie asfaltem (95%). Ruch praktycznie zerowy.
Wycieczka głównymi drogami wrocławia
Przejazd w ramach akcji III Wrocławskich Dni Promocji Zdrowia
Europejski Dzień Bez Samochodu. Częściowo z prezydentem Wrocławia
Trasa z pozoru, szybka i prosta, ale momentami wymagająca i zróżnicowana. Startujemy z ulicy Jaracza. Okrężną drogą w kierunku Psiego Pola ruszamy poprzez Jedności Narodowej, Ołbińską, Trzebnicką, Kraszewskiego i most Osobowicki. Po pokonaniu ulicy Bałtyckiej uwalniamy się od miastowego zgiełku. Dalej Romanowskiego, Chrzanowskiego i Czajkowskiego dojeżdżamy do ulicy Sołtysowickiej skąd już prosta droga na obrzeża Wrocławia przez Las Sołtysowicki. Na końcu tej drogi przecinamy Widawę i groblę Widawsko-Kłokoczycką. Stąd – Biskupic Widawskich docieramy do Pawłowic. Po dojechaniu do ulicy Okulickiego znowu włączamy się w ruch samochodowy. Prawą stroną mijamy Zakrzów i Psie Pole. Dalej Krzywoustego i Brucknera docieramy do zacisza. Stąd kierujemy się na tzw. Wrocławskie Kilimandżaro. Na to, co się tutaj działo, nie wystarczą słowa, trzeba zobaczyć ten FILM >> http://vimeo.com/5009367
Po tylu wrażeniach szybko postanowiliśmy wracać do domu. Na szczęśnie cali i zdrowi.
Jedna z alternatywnych tras jak w miły i przyjemny sposób objechać zatłoczony, wrocławski rynek. Trasa mało wymagająca, dużo szutrów i parę leśnych ścieżek. W okolicy Faktory, po drugiej stronie ul. Granicznej, znajduje się miejsce gdzie nie całkiem legalnie można upiec sobie kiełbę nad mini ogniskiem.
No to postanowione: jedziemy zobaczyć jak powstaje nasza wspaniała obwodnica wrocławska. Łatwo nie było, panowie na budowie wszelakimi siłami próbowali nas zatrzymać, abyśmy, jako jedni z nielicznych pokonali te niedokończone i niezapomniane 800m naszej pięknej autostrady. W drodze powrotnej napotkaliśmy 2 dziki, ale nie były ani dzikie ani złe ani nie miały bardzo ostrych kłów… po prostu były martwe, w sumie to ich skóry były martwe, bo tylko na nie najechaliśmy.
2Wheels4Change Tour 2010 - Dresden nach Ulan Bator
Wyjazd na piknik militarny w Rakowie (nie odbył się) i akcję DokumentaCyklista.
Powódź we Wrocławiu.
Wyjazd BS do Lubiąża.
04.07.2010
Wyjazd do Grodów Ryczyńskich z BS w dn. 19.06.2010
Wycieczka miała być do Środy Śląskiej, ale ze względu na nadciągające z zachodu chmury dotarłem tylko do Lutyni.
Zobaczyć drzewny labirynt w Parku Brochowskim oraz odebrać coś od siostry
Zobaczyć postępy budowy mostu na Rędzinie
Spotkanie integracyjne 20.08.2010
Park Wschodni i budowa Wschodniej Obwodnicy 21.08.10
Wyjazd na stację Wrocław Kuźniki zobaczyć elementy do budowy stadionu.
Przy okazji budowę AOW i mostu na Strzegomskiej.
Wyjazd na wyścig na budowanej AOW, potem po mieście zobaczyć miasto w czasie święta.
Przejażdżka po budowanej północnej części Autostradowej Obwodnicy Wrocławia.
Wyjazd do Pierwoszowa zobaczyć największego bałwana w Polsce, który stoi obok karczmy Miłocin.
Wycieczka w celu obejrzenia drogi rowerowej Wrocław-Trzebnica.
Z licznika 100km
Zobaczyć resztki Największego Bałwana w Polsce.
http://moonsterbike.com/2008/07/12/wyprawa-nad-morze-baltyckie/
W moją drugą z trzech (Większą), wielodniową wycieczkę, wybrałem się w następne wakacje. Po doświadczeniach z trasy Wrocław Płock Wrocław, tym razem przygotowałem się lepiej. Na bagażnik zapakowałem mały namiocik, materac dmuchany oraz plecak. Jak się później okazało, tak obciążone tylne koło nie było najlepszym rozwiązaniem.
Tak jak poprzednio, z Wrocławia wyruszyłem w kierunku północno wschodnim, czyli przez Oleśnicę, Syców, Kępno. Tym razem przy niezbyt sprzyjającym wietrze, niż poprzednio, oraz przy bardziej obciążonym rowerze, nie zdołałem dojechać tak daleko. Po dość spokojnym dniu, na nocleg zatrzymałem się na kempingu w Sieradzu.
Następnego dnia ruszyłem przez Zduńską Wolę, Pabianice, Łódź i Zgierz. Dla odmiany, od poprzedniej trasy, skierowałem się przez Łęczyce i dalej przez Kutno do Płocka, gdzie u rodziny zatrzymałem się na nocleg.
Kolejnego dnia (3) ruszyłem już w nieznane. Wyjeżdżając z Płocka zobaczyłem ogrom Petrochemii i ruszyłem w północne tereny Mazowsza. Poprzez Bielsk, Sierpc, Rypin, dojechałem do Brodnicy. Tego dnia miałem zaplanowany nocleg w Iławie, ale w lesie za Brodnicą, przebiłem dętkę. Rzut okiem na mapę wystarczył i na nocleg wybrałem małą łączkę przy jeziorze Bachotek. Muszę przyznać, że perspektywa samotnego nocowania w lesie trochę mnie przerażała, ale szybka naprawa roweru, kolacja i już byłem w namiocie. Sen przyszedł szybko.
Rano (4)śpiew ptaków i słońce nad jeziorem wprawiły mnie w dobry nastrój. Dalsza droga to już kraina Pana Samochodzika, mojego ulubionego wtedy bohatera z książek. Dzisiaj krótki etap. Zatrzymałem się na kempingu w Iławie, aby porównać miejsca opisywane przez pana Nienackiego.
W piąty dzień ruszyłem wzdłuż Jezioraka. Gdy minąłem jezioro Płaskie, skierowałem się na Stary Dzierzgoń. Tu zaskoczenie, według mapy, powinna być normalna droga, a natrafiłem na leśny, piaszczysty dukt. Postanowiłem to przejechać, ale wąskie koła w moim rowerze, bardzo to utrudniały. Chwilami rower musiałem prowadzić. Na szczęście po kilku kilometrach docieram do asfaltu. Ten dzień zakończyłem na kempingu w Malborku. Po rozbiciu namiotu, postanowiłem zwiedzić zamek krzyżacki. Miałem szczęście kupiłem bilet i podłączyłem się do jakiejś wycieczki z przewodnikiem. Warto było.
Dzień szósty, to trasa do Gdańska. Wybrałem drogę przez Tczew. Wjazd do tego miasta prowadzi przez most na Wiśle. Most robi wrażenie, ale budowano go chyba z myślą o bryczkach konnych. Jest wąski i musiałem czekać na zielone światło. Kilka kilometrów za miastem spotkała mnie niemiła niespodzianka. W ciągu krótkiego odcinka drogi, w tylnym kole pękło mi osiem szprych, z jednej strony piasty. Ta awaria uniemożliwiła dalszą jazdę.
Drogę od Pruszcza Gdańskiego do kampingu w Gdańsku Jelitkowie pokonałem pieszo z trudem pchając rower. Aby usunąć awarię musiałbym ściągnąć zębatkę, to było poza moimi możliwościami. Serwis znalazłem dopiero w Gdyni, musiałem tam dojechać SKM. Nie dość, że nadwyrężyło to moje finanse, to jeszcze, jak się później okazało, w warsztacie wyłamano mi dwa zęby w wielotrybie i straciłem jeden dzień. Przyczyną awarii było nadmierne obciążenie koła i w rezultacie piasta się rozleciała .
W ósmy dzień wycieczki wybrałem się w Kaszuby. Aby je poznać trzeba się trochę natrudzić. Z Gdańska skierowałem się na Chwaszczyno. Za miastem napotkałem największe wzniesienia jakie napotkałem, po wyruszeniu z Wrocławia. Postanowiłem zrobić zakupy na śniadanie w przydrożnym sklepie. Jak usłyszałem rozmowę ekspedientki z klientami, pomyślałem, że nie zostanę zrozumiany. Bardo się zdziwiłem gdy usłyszałem odpowiedź sprzedawczyni klasyczną polszczyzną. W Wejherowie skręciłem na zachód i dalej przez Bożepole Wielkie, Lębork do Słupska, ruszyłem drogą krajową numer 52, bo takie oznakowanie nosiła ta droga.
Ostatnie 18 km to droga do Ustki. Tu też osiągnąłem najdalej na północ wysunięty punkt mojej wycieczki. Aby to osiągnąć wprowadziłem rower na koniec falochronu. Namiot na nocleg rozbiłem na podwórku prywatnej posesji, gościnnych mieszkańców Ustki, kemping w Ustce jeszcze wtedy nie istniał. Tu też zrobiłem sobie jeden dzień na relaks, w pełni chyba zasłużony.
Kolejny dzień (10), trochę przykry, teraz muszę się skierować dokładnie na południe, trzeba wracać do domu. Jechało się jakby trochę ciężej. Mijam Słupsk, Miastko, Szczecinek. W Okonku dostrzegłem drogowskaz z informacją o polu namiotowym w Lędyczku, to już pora na nocleg, trzeba tylko zjechać z moje trasy kilka kilometrów. Warunki na tym biwaku wspominam z niechęcią.
Przedostatni dzień mojej wycieczki to trasa przez Piłę, Chodzież, Oborniki i przebijanie się przez Poznań. Dzień zakończyłem na kempingu w Stęszewie. To najlepszy ośrodek na którym nocowałem. Pełny wypas, pięć punktów.
I dwunasty, ostatni dzień mojej wycieczki. Jadę przez Śmigiel, Leszno, Rawicz. W Trzebnicy czuję się jakbym był już w domu, ostatnie dwa krótkie podjazdy. Z Wysokiego Kościoła widać Wrocław. Trochę zmęczony i pełny wrażeń, kończę tą wycieczkę. Przykro mi się tylko zrobiło, gdy po powrocie do szkoły opisywałem swoje wakacje, na wypracowaniu z j. polskiego. Pani profesor skomentowała, opowiadanie ładne, ale małorealistyczne. Ja wiem swoje i tom że warto było.
Wrocław - Częstochowa 190 km
Częstochowa - Tomaszów Maz 110 km
Tomaszów - Warszawa 116 km
Warszawa - Płock 106 km
Płock - Chełmża 124 km
Chełmża - Malbork 127 km
Malbork - Gdańsk 85 km
Gdańsk - Łeba 99 km
Łeba - Ustka 84 km
Ustka - Kołobrzeg 119 km
Kołobrzeg - Świnoujście 110 km
Świnoujście - Gorzów 191 km
Gorzów - Nowa Sól 130 km
Nowa Sól - Wrocław 135 km
......................................
Razem 1726 km
Tą trasę pokonałem zaraz po ukończeniu szkoły podstawowej. Jest pierwszą z trzech (Mniejsza), tras wielodniowych, które przejechałem sam, zarażony przewlekłą chorobą Cyklozą . Moje przygotowanie do tego wyjazdu polegało na spakowaniu plecaka. Jechałem bez namiotu i materaca (karimat jeszcze wtedy nikt nie wymyślił).
Odważyłem się na to, ponieważ przejechanie dla mnie stu kilometrów nie stanowiło większego problemu. Z Wrocławia wyjechałem drogą na pn - wsch. Tego dnia było to dla mnie bardzo szczęśliwe, bo wiał silny wiatr prosto w moje plecy , a plecak na bagażniku, dodatkowo działał jak żagiel. Trasa E 12 (taką nazwę wtedy miała droga Praga Warszawa Moskwa ) była już wtedy bardzo ruchliwa, ale dzisiaj nie wybrałbym się tą drogą. Po minięciu Oleśnicy, Sycowa i Kępna, dojechałem do niewielkiej miejscowości Sokolniki.
Za wsią chwila mojej nieuwagi. Na rozjeździe skręciłem w prawo i dopiero po kilku kilometrach zorientowałem się, że wiatr nie wieje mi już w plecy, wyjąłem mapę i już wiedziałem że muszę zawrócić. Teraz droga prowadziła bardziej na północ. Dalej Sieradz, Zduńska Wola, Łask. Od kilkudziesięciu kilometrów towarzyszy mi deszcz. Nie przygotowałem się na taką niespodziankę . Przed miejscowością Chechło Drugie skapitulowałem. Przy drodze, w polu truskawek zobaczyłem otwartą szopę. Postanowiłem tu wysuszyć ubranie i przenocować. Godzinę później do szopy weszli właściciele posesji . Wytłumaczyłem co tu robię.
Gospodarze nie zgodzili się , abym tu spędził noc i zaprosili mnie do swojego domu . Rano wyruszyłem w dalszą drogę. Po drodze minąłem Pabianice, Łódź i Zgierz. Tu skręciłem w prawo i skierowałem się na północ przez miejscowość Piątek, gdzie natrafiłem na tablicę z informacją , że tu znajduje się Geometryczny Środek Polski. Następnie minąłem Kutno, Gostynin i po ponad trzystu kilometrach dotarłem do Płocka, cel mojej wycieczki.
Dzięki wiatrowi, trasa łącznie zajęła mi 13 godzin. Kilka dni później wyruszyłem w drogę powrotną. Aby nie jechać tą samą drogą, w Kutnie skręciłem na zachód, następnie za Kołem skręciłem na południe i przez Turek , Kalisz i Ostrów Wielkopolski, dojechałem w lasy przed Antoninem. Zapadł już zmrok, chwila nieuwagi, oślepiony światłami samochodów, nie zauważyłem wyrwy w asfalcie i przeciąłem dętkę. Na łatanie dziury było zbyt późno, na szczęście natrafiłem na zabudowania gospodarcze . Właściciel zgodził się abym przenocował w stodole .
Wiela lat później odnalazłem te zabudowania, ale mojej stodoły już niema . Po usunięciu awarii, rano wyruszyłem w dalszą drogę. Teraz Międzybórz, Oleśnica i już jestem w znanych mi okolicach. Do Wrocławia wjechałem tą samą drogą, którą wyruszyłem w moją pierwszą długą, rowerową podróż.
Wrocław - Chechło II 195 km
Chechło II - Płock 127 km
Płock - Antonin 203 km
Antonin - Wrocław 78 km
----------------------------------------
Razem 605 km
Jest to jedna z kilku możliwych dróg, z Wrocławia w góry Sowie, którą przejechałem, aby poznać te ładne góry. Trasa bardzo ciekawa, ale dobra dla zaawansowanych. Urok tego rozwiązania polega na tym, że górki zaczynają się po przejechaniu sporej ilości kilometrów.
Z Wrocławia wyjechałam na południe i przez Łagiewniki i Dzierżoniów, dojechałem do podnóży tych gór. Teraz wspinaczka na przełęcz Jugowską 805 m. n.p.m. Tu zrobiłem mały odpoczynek. Aż szkoda, że cały podjazd (łącznie z przełęczą), jest cały zadrzewiony, co pozbawia ładnych widoków. W nagrodę za wysiłek, kilka kilometrów zjazdu do Sokolca. I koniec sielanki, teraz następny podjazd na przełęcz Sokolą 754 m.npm. Mam już trochę kilometrów i dwa spore podjazdy, trochę się zgrzałem. Teraz ostatni sześciokilometrowy zjazd do Walimia, gdzie kończę tą wycieczkę.
opis
opis
Trasa którą przedstawiam prowadzi obrzeżami Wrocławia i jest chyba jedną z najdłuższych, obecnie tras wokół naszego miasta.
Ja rozpocząłem swoją wycieczkę na pl.Grunwaldzkim i skierowałem się w miejsce gdzie Odra wpływa do miasta, czyli na Wyspę Opatowicką. Dalej przez śluzę przejechałem przez rzekę Odrę, ul. Opatowicką i przez kładkę na Oławie dojechałem do ul. Armii Krajowej. Kolejno ul.Bardzką przez Ołtaszyn do Bielan Wrocławskich. Dalej przez ul. E. Kwiatkowskiego do ul.Awicenny, dalej przez Muchobór Wielki, ul. Graniczną do lotniska.
Kolejne etapy to Jerzmanowo, Ratyń (najdalszy na zachód Wrocławia punkt wycieczki) do Leśnicy. Tu jest połowa tej trasy. Kolejno przez Stabłowice i Maślice do mostu Milenijnego. Następnie niedawno otwartą częścią obwodnicy Śródmiejskiej dojeżdżamy do ul. Żmigrockiej i przez Poświętne, Polanowice i Sołtysowice do Psiego Pola. To najbardziej na wschód wysunięty punkt tej wycieczki. Tu skręcamy w prawo i przez Kiełczów i Kiełczówek dojeżdżamy do Strachocina, skąd przez kolejny most na Odrze ( Sołtysowicki ) i ul. Mickiewicz dojeżdżamy do pl. Grunwaldzkiego, gdzie ja zamknąłem pętlę wokół Wrocławia.
opis.
opis
- Wrocław Osobowice
- Świniary
- Szewce
- Paniowice
- Kotowice
- Raków
- URAZ
- Niziny
- Rościsławice
- Wielka Lipa
- Bagno
- Górowo
- STRUPINA
- Skokowa
- Górowo
- Ciegielnia
- Osolin
- Osole
- Morzęcin Mały
- Kokotów
- Morzęcin Wielki
- Siemnianowice
- OBORNIKI ŚLĄSKIE
- Kuraszków
- Przecławice
- Rzeptowice
- Marcinowo
- TRZEBNICA
- ...
- ...
- ...
- Wrocław
Dookoła Oleśnicy (zmodyfikowana trasa gruntzWR-a)
* Długość trasy 64,53
* Objazd trasy przed bikemaraton 2001 Wrocław
* Atrakcje : Zamek w Wojnowicach
Trasa dla typowych połykaczy kilometrów, bardzo płaska. Ruch jak na drogi główne dość mały, w wielu miejscach wyznaczone pobocza, kiepski jedynie końcowy odcinek od Oławy do Wrocka.
Na rozdanie nagród po Żądle Szerszenia 2011
Trasa rowerowa z Wrocławia do Trzebnicy rowerkiem - później już z Trzebnicy do Wrocławia z powrotem szynobusem.
Na trasie dwie winnice których coś nie mogłam znaleźć :(
Winnica Jaksonowice i Winnica Węgrów.
Pełna trasa - łącznie z powrotem szynobusem z tytułem: Rowerkiem Winnice Wzgórza Trzebnickie - powrót z Trzebnicy szynobusem
Trasa powiązana z trasą :
Winnice Wzgórza Trzebnickie
tyle że w tej uwzględnony jest powrót....ale nie rowerkiem tylko szynobusem.
Już nie starczyło siły na powrót z Trzebnicy rowerkiem więc zapakowaliśmy się w szynobus - tymbardziej, że nigdy wcześniej nim nie jechaliśmy i byliśmy go ciekawi :)
Wrocław (Park Południowy) -> Wysoka -> Ślęza -> Karwiany -> Komorowice -> Szukalice -> Galowice -> Wilczków -> Pełczyce -> Kuklice -> Szczepanowice -> Budziszów -> Tyniec nad Ślężą -> Biskupice -> Wilczkowice -> Nasławice -> Sobótka
Następnie podjazd na szczyt od strony Sulistrowic -> Zjazd do przełęczy Tołpada i objazd Ślęży przez Sady do Sobótki.
Wrocław (Park Południowy) -> Wysoka -> Ślęza -> Karwiany -> Komorowice -> Szukalice -> Galowice -> Wilczków -> Pełczyce -> Kuklice -> Szczepanowice -> Budziszów -> Tyniec nad Ślężą -> Biskupice -> Wilczkowice -> Nasławice -> Sobótka ->
Garncarsko -> Tworzyjanów -> Maniów -> Mietków.
Łatwa i pŁaska traska z dala od miejskiego zgieŁku
Jeśli masz ochotę pofiglować na rowerku w Sudetach, proponuję najpierw dojazd do Jeleniej Góry. Z Wrocławia kierujemy się na Jawor. Fragmenty tej trasy już przedstawiałem Wrocław Mysłów i W hołdzie ratownikom. Tym razem proponuję ciekawsze rozwiązanie. Z Jawora udajemy się przez przełęcz Kapela.
Dzień pierwszy mojej wycieczki to wyjazd z Wrocławia przez oś. Jerzmanowo i dalej przez Skałkę, Rakoszyce, Cesarzowice, Jarostów. Po przejechaniu nad autostradą, skręcamy w prawo i przez Łagiewniki Średzkie i Marcinowice docieramy do Jawora. Dotychczasowy odcinek trasy jest spokojny z niewielkimi podjazdami. W miasteczku proponuję zrobić małą przerwę na odpoczynek i uzupełnienie napoi, ale przede wszystkim należy zwiedzić Kościół Pokoju, pierwszy z dwóch na Dolnym Śląsku, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Następnie proponuję obrać kierunek na Świeżawę drogą 365. Za wsią Chełmiec rozpoczyna się sztywny, dwukilometrowy podjazd. Rozpoczynają się tu Góry Kaczawskie, po lewej stronie pojawiają się piękne, górskie widoki. Omijając Świerzawę trzeba uważać, droga 365 robi ciekawy myk. Należy najpierw skręcić w prawo na drogę 328, a następnie po dwustu metrach skręcić w lewo i kontynuować jazdę drogą 365. Dalej wspinamy się dość mocno, aby osiągnąć szczyt tj. przełęcz Kapela 582 m. npm,(jesteśmy w sercu Gór Kaczawskich) i serpentyną w dół, przez Dziwiszów zjeżdżamy do Jeleniej Góry.
Ja jednak, chyba przez sentyment, wcześniej, na Chrośnickim Rozdrożu 538 m npm. skręciłem w prawo i w dół, przez Chrośnicę i Czernice postanowiłem wpaść nad zalew Pilchowicki. Uwaga, za wsią Czernica znajduje się krótki ale bardzo ostry podjazd i choć już zaprawiony w górach to obciążony sakwami, ten podjazd zdobyłem pieszo. Kilometr dalej znajduje się miejsce, które niezbyt miło wspominam.
Kiedyś wjeżdżając do wsi Strzyżowiec, mając zbyt dużą prędkość, tuż za zakrętem, ujrzałem na następnym zakręcie mostek. Aby nie zakończyć wycieczki w korycie rzeki, musiałem ostro wcisnąć hamulce. Tylne koło roweru wyprzedziło mnie, a ja dość mocno usiadłem na asfalt, co skończyło się rozległym krwiakiem w miejscu, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę. Po kilku następnych kilometrach dojeżdżamy nad zalew i tamę na rzece Bóbr. Stąd dalej jedziemy drogą szutrową wokół zalewu. Mijamy przystanek kolejowy Pilchowice Zapora i dalej pagórkami przez Siedlęcin docieram do Jeleniej Góry. Po objechaniu rynku, dzisiejszą etap kończę w schronisku turystycznym.
Hike routes in Wrocław Dolnośląskie Polska • Running routes in Wrocław Dolnośląskie Polska • Motorbike routes in Wrocław Dolnośląskie Polska • Skate routes in Wrocław Dolnośląskie Polska

