Facebook Instagram Twitter YouTube Premium Badge Offline Maps Bike Type Optimized Routing Premium Maps 3D-Routenvorschau Sturzerkennung Premium Support Route

Dookoła Polski 4 dzień (Komańcza-Wawrzka)

114 km Distanz
946 m Aufstieg
887 m Abstieg

(1 Bewertung)

4 dzień

Czwartek 07.07.2011

Dystans 116km

Czas 6.56 godz.

V śr 16.7km/h

V max 59.86 km/h

Rano wyspany, najedzony w suchym i „pachnącym” ubraniu wyruszam w dalszą podróż.

Początek drogi z Komańczy bajka.

Z minuty na minutę robiło się cieplej, mały ruch samochodowy, a widoki na Beskid Niski i opuszczane właśnie Bieszczady palce lizać.

Po drodze kilka cerkwi i przerw na foto, później wjazd na drogę w kierunku Krempnej, też cudo.

Urokliwa wioska Polany z zabytkowymi domami.Dalej Krempna, cerkiew, którą udało mi się obejrzeć również w środku. Przysłuchiwałem się także historii o jej powstaniu i burzliwych dziejach, dzięki temu, że przyłączyłem się do grupy zwiedzającej.

Wcześniej jechałem po odcinku drogi w jeszcze gorszym stanie niż nasza przydomowa.

Trudny i męczący podjazd z Krempnej w kierunku Nowego Żmigrodu, tym bardziej, że temperatura coraz wyższa, ale po deszczowych dniach nie mogłem narzekać.

Później „z górki na pazurki” dalej w kierunku Gorlic po płaskim a właściwie pagórkowatym, terenie.

Zakupy w Gorlicach oraz dopompowanie kół!

Podjazd pod strome wzniesienie w Szymbarku. Kiedy już dojeżdżałem do szczytu wystrzał w tylnym kole.

Wiedziałem ,że nie jest dobrze ale, że aż tak źle to nie myślałem.

Pęknięta opona, dętka oraz uszkodzona obręcz!

Cały ekwipunek zostawiam w domu obok tego miejsca, a ja z uszkodzonym kołem na przystanek.

Autobusu nie widać, ale łapię stopa do Gorlic. Do sklepu docieram w ostatniej chwili przed zamknięciem.

Kupuję jedyne nadające się (w miarę) do mojego roweru nowe koło.

Z przystanku zabiera mnie z powrotem ten sam pan z Ropy, który specjalnie podjechał po mnie.

Po chwili zwątpienia powraca wiara w powodzenie wyprawy, dzięki takim jak on, ludziom.

Zakładam nowe koło, pakuję bagaże i z obawą(która towarzyszyła mi przez kilka kolejnych dni) ruszam dalej.

Po dojechaniu do Ropy, kieruję się mniej ruchliwymi drogami do Krynicy.

Szukam miejsca do rozbicia namiotu.

Już po zmroku ustawiam namiot na skraju łąki, obok strumyka w okolicy wsi Wawrzka.

Kąpiel w strumyku, ciemności rozświetlały świetliki, które tam latały.

Mimo zmęczenia pierwsza noc w plenerze raczej nieprzespana.

Karimata to jednak nie łóżko.


5,0
(1)